Tytuł: SHIH TZU :: Biegunka

Dodane przez Nika dnia 09-12-2010 11:12
#1

Dziewczyny mam problem z moją Niką. Rano było wszystko ok ale teraz mała ma biegunkę. Nie wiem co jej podać, bo w necie czytam, że małą ilość węgla, ale boją się ryzykować. Proszę o szybką odpowiedź.

Dodane przez sylvera dnia 09-12-2010 11:31
#2

Zależy jak mocna ta biegunka, myślę że węgiel jej nie zaszkodzi. Jeżeli masz Rumen tabs to jej daj i trochę poczekaj, moja też miała biegunki ale raz czy dwa robiła na rzadko i potem już było dobrze. Tak się dzieje najczęściej jak daję jej coś nowego czego do tej pory nie jadła, Wymiotuje albo biegunka. Oczywiście coś nowego z ludzkiego jedzenia, ostatnio żółty ser jej zaszkodził, wymiotowała cały wieczór, chociaż naprawdę dostała tylko odrobinę, więcej nie dostanie.

Edytowane przez sylvera dnia 09-12-2010 11:34

Dodane przez Nika dnia 09-12-2010 11:39
#3

A czy Twoja Bafi była wtedy troszkę słabsza? Bo Nika śpi i jest smutna. Martwię się o nią.

Dodane przez sylvera dnia 09-12-2010 11:41
#4

Nie, zachowywała się normalnie dlatego się nie martwiłam, zadzwoń może do weta.

Dodane przez kasiula dnia 09-12-2010 11:46
#5

Nika ja też Ci radze jak najszybciej do weta; mojej klusce się zdarza zwymiotować ale nie zmienia to jej ogólnego stanu zachowuje się jak zwykle. Raz tylko się zdarzyła biegunka i gorączka ale to trwało około 3 dni przyjmowała antybiotyk i wróciło do normy.

Dodane przez Nika dnia 09-12-2010 11:48
#6

Ale nic takiego w sumie sie nie dzieje. Trosze przesadziłam. Mała zachowuje się już dobrze. Troszkę na początku było dziwnie, ale jest już ok. Ale dzięki za odpowiedź.

Dodane przez kasiula dnia 09-12-2010 11:50
#7

to dobrze że jużz dobrze;-) pierdziochy potrafią strachu narobić;-)

Dodane przez Nika dnia 09-12-2010 11:51
#8

Oj potrafią potrafią. A ja jak małej coś się dzieje to po protu wysiadam.

Dodane przez sylvera dnia 09-12-2010 11:53
#9

Pewnie bolał ją brzuszek, wszystkie jesteśmy przewrażliwione, dobrze że już dobrze.

Dodane przez kasiula dnia 09-12-2010 11:53
#10

ja też tak mam to normalka jak pies zastepuje dziecko;-)

Dodane przez czarownisia dnia 09-12-2010 12:13
#11

To jakiś atak chyba, bo moja Bella też miała dziś biegunkę rano :(. Na razie jej przeszło i zasnęła na moich kolanach... Tylko, że ja znam powód, bo przestawiamy się teraz z karmy szczenięcej na dorosłą...wymieszałam je, ale chyba za dużo wsypałam jej tej nowej jak na pierwszy raz...gapa ze mnie :(

Dodane przez sylvera dnia 09-12-2010 12:20
#12

Spokojnie Czarownisiu, moja już od jakiegoż czasu je dorosłą i też po pierwszym razie trochę zwymiotowała, teraz jest wszystko ok.

Dodane przez Nika dnia 09-12-2010 12:25
#13

Na pewno jej przejdzie tak ja mojej. Nika nawet zaczęła się już bawić więc myślę, że będzie ok!

Dodane przez czarownisia dnia 09-12-2010 12:27
#14

Na razie moja mała śpi :).

Dodane przez Nika dnia 12-12-2010 09:24
#15

Pisałam Wam o biegunce mojej suni. Niestety sytuacja powtórzyła się w sobotę i pojechałam z nią do weterynarza. Okazało się, że Nika ma znowu zapalenie uszu. Biegunka może być tym wywołana. Dostała zastrzyk, krople do uszu i dietkę. Jedziemy na kontrolę i kolejny zastrzyk w poniedziałek. Mam nadzieję, że te uszy dadzą nam wreszcie spokój.

Edytowane przez Nika dnia 12-12-2010 09:25

Dodane przez kasiula dnia 12-12-2010 09:27
#16

ja tez mam przeboje z uszami mojej Kluchy. Mam nadzieje Nika że szybko przejdzie. Najgorsze jest to że te zapalenia uszu wracają;-(

Dodane przez Nika dnia 12-12-2010 09:43
#17

Wiem o tym aż za dobrze. Ostatnie zapalenie było pod koniec lipca i stopniowo powracało.:(
Jak mogę temu zapobiegać??

Dodane przez kasiula dnia 12-12-2010 12:45
#18

właśnie sama nie wiem; regularnie jej czyszcze uszka, pierwsze zapalenie miała w lipcu i teraz pod koniec listopada znowu się pojawiło ale mamy już to za sobą.

Dodane przez Nika dnia 12-12-2010 13:01
#19

To odstępy czasowe podobnie jak u nas:(

Dodane przez nina595 dnia 12-12-2010 13:36
#20

Ja z Shanti też na początku miałam problemy z uszkami, a teraz mam spokój. Co jakiś czas ma wyrywane włoski z uszek, raz na jakiś czas ma podwiązywane, żeby "się wietrzyły", jak zaczynają się robić zaczerwienione to codziennie i cały czas w takim "kucyku" chodzi. I co jakis czas, raz na 2-3 tygodnie zakraplam jej otexem z bayera (nie wolno częściej ) a ten płyn jest właśnie leczniczy więc nawet jak mała złapie lekkie zapalenie (ostatnio jakieś pół roku temu) nawet do weta nie chodzę tylko 3 razy dziennie tym zakraplam i podwiązuję uszy i po 2-3 dniach są wyleczone. A do weta jakoś mam uraz bo dał mi dla małej raz antybiotyk do wkraplania do uszu i wszystkie włoski spod chorego uszka jej wypadły i do tej pory są dość słabe, poza tym leczenie trwało ponad tydzień a moim sposobem wystarczy kilka dni...

Edytowane przez nina595 dnia 12-12-2010 13:38

Dodane przez Morelkaa dnia 27-12-2010 14:53
#21

Na biegunkę tak jak u ludzi-gotowana marchew :)

Dodane przez roxanek14 dnia 01-01-2011 22:11
#22

z Dżekolem teżą miałem osattnio taki mały problemik... ale mam siostrzyczkę mała w domu więc ukradłem jej papmpersa bo roznosił to po całym domu... pózniej samo przeszl;o to nic strasznego... to się przecież zdaża każdemu

Dodane przez byly_uzytkownik7 dnia 02-01-2011 00:57
#23

to nic strasznego... to się przecież zdaża każdemu


no nie powiedziałabym, że to nic powaznego, może nie za każdym razem, ale przez biegunke piesek moze sie odwodnić

Dodane przez Nika dnia 02-01-2011 10:54
#24

Najgorsze jest to że w czasie biegunki nie zawsze pieski chcę pić.

Dodane przez czarownisia dnia 22-01-2011 18:50
#25

Kurcze dziewczyny Bella zjadła wczoraj coś na dworze :( Wieczorem zrobiła rzadką kupkę, a dzisiaj cały dzień popuszcza takie wodniste. Umówiłam się z panią wet, że przyjedzie na wizytę, ale boję się tak długo czekać... Może zna jakaś sposób na zatrzymanie biegunki u pieska?

Dodane przez magdzipino dnia 22-01-2011 18:56
#26

Podaj jej węgielek w tabletce, ja swojemu Pinowi dałam ostatnio pół tabletki i mu przeszło:)

Dodane przez czarownisia dnia 22-01-2011 18:58
#27

Tylko skąd ja go kurczę teraz wezmę... Idę na poszukiwania po akademiku.

Dodane przez nina595 dnia 22-01-2011 19:09
#28

Albo smecte pół opakowania rozpuścić w łyżeczce wody do strzykawki i mojej małej też przeszło...

Dodane przez magdzipino dnia 22-01-2011 19:15
#29

Magdziu dzieki za podpowiedź o tym nie wiedziałam, jak kiedyś będę potrzebowała to spróbuje (choć mam nadzieje ze nie:))

Dodane przez sylvera dnia 23-01-2011 00:18
#30

Ojej Kasiu proszę nie przejmuj się głupimi gadkami tych z r=r i pisz co się dzieje. Biedna Belcia, życzę Wam obu żeby to było coś niegroźnego i żeby szybko wróciła do siebie.

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 10:30
#31

Na szczęścia Bella już w miarę twardą kupkę strzeliła. Niestety biedulka z tego wszystkiego (chyba tego całodziennego stresu biegunkowego) siadła sobie na niej i cała pupcia, a najgorsze włosy na niej się umazały :( Sytuacja już opanowana, ale jak ja teraz te poplątane włosy wyczesze...

Dodane przez sylvera dnia 23-01-2011 10:33
#32

Poczekaj aż to wyschnie i wtedy wyczesz, powinno się wykruszyć. Cieszę się że już po wszystkim.:D

Edytowane przez sylvera dnia 23-01-2011 10:34

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 10:36
#33

Włoski wypłukałam, a potem wyszorowałam porządnie szamponem :P Czekam aż wyschną te poplątane kity...

Dodane przez sylvera dnia 23-01-2011 10:41
#34

Weź może na rękę trochę odżywki, chociażby swojej i wetrzyj, będzie lżej rozczesać.

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 18:31
#35

Kurcze Bella nadal ma bardzo rzadką kupkę, chyba nawrót biegunki!!! Ratunku co robić!? Do weta pójdę z nią dopiero jutro, a już myślałam, że jest dobrze :(

Dodane przez nina595 dnia 23-01-2011 18:49
#36

czarownisia, bo tą smectę jak i węgiel trzeba dawać przez kilka dni (ja smectę dawałam 2 albo 3 razy dziennie w podanej przeze mnie wcześniej dawce przed 3 dni). I podstawa to dieta. Psu z biegunką trzeba dawać do jedzenia gotowane mięso z kurczaka albo wołowinę z ryżem ugotowanym prawie na kleik. I to mięso, albo mięso z ryżem dawaj w bardzo małych porcjach kilka razy dziennie (nawet i 10 razy po łyżeczce). Aha i broń boże suchej karmy, sucha karma powoduje podrażnienia żołądka i choćbyś dawała środki przeciw to przez karmę nie wyleczysz tego. Więc przez kilka dni będzie musiała jeść właśnie to w małych ilościach. Musisz pilnować też żeby dużo piła. Weterynarz powie ci na pewno to samo o diecie, bo sąsiadki sunia też miała biegunkę i dietę miała taką samą, oprócz tego dostała zastrzyk i lakcid u nas była łagodniejsza i obyło się bez weta...

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 19:00
#37

dzięki nina, a ja głupia nadal dawałam suchą karmę...

Dodane przez sylvera dnia 23-01-2011 19:01
#38

A je trochę? Jeżeli je daj jej gotowaną marchewkę i nie martw się to już nie jest szczeniak, wytrzyma do jutra. Zmierz jej temperaturę, termometr nasmaruj wazeliną albo jakimś nie perfumowanym kremem i w pupę, powinna mieć od 37 do 40 jeżeli niżej to bardzo źle, może się odwadniać, wyżej nie tragedia ale najprawdopodobniej ostre zatrucie a organizm się broni, w obu przypadkach do weta. Kasiu co ona zjadła, coś jadalnego czy może połknęła jakiś przedmiot, jeszcze napisz czy wymiotuje i jak się zachowuje ogólnie?

Edytowane przez sylvera dnia 23-01-2011 19:03

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 19:15
#39

W sumie to nie mam pojęcia co ona tam zjadła, bo nie byłam z nią na spacerze wtedy, choroba rozłożyła mnie do łóżka... Jeść je, chce się bawić, ale co jakiś czas w kąt i niespodzianka, czasami daje wcześniej znać, że chce wyjść, a czasami nie wytrzymuje.Do picia ją zmuszam i specjalnie dużo nie pije. Nie wymiotuje. To, co zjadła może być malutką gałązką, bo taką znalazłam w odchodach wczoraj. Jutro obowiązkowo do weta. Martwię się.

Dodane przez sylvera dnia 23-01-2011 19:18
#40

Wieżę że się martwisz, jak mojej coś jest oboje dostajemy małpiego rozumu, może musi się oczyścić, będzie dobrze.

Dodane przez nina595 dnia 23-01-2011 19:21
#41

Ale myślę, że z tą marchewką warto gotować ryż albo kaszę mannę, bo jak to mów moja mama "zakleja jelita". Zresztą wejdź w google i wpisz jakieś hasła dotyczące biegunki u psów, wejdź na jakąś stronę weterynaryjną. Ja tak zrobiłam i na stronach weterynaryjnych jest wszystko super opisane, właśnie stąd się wtedy dowiedziałam na temat tej suchej karmy.

Dodane przez sylvera dnia 23-01-2011 19:23
#42

Masz rację Magda, podawałam stronkę mogę podać jeszcze raz vetopedia.pl/arti...u_psa.html

Edytowane przez sylvera dnia 23-01-2011 19:28

Dodane przez pysia745 dnia 23-01-2011 21:00
#43

Dobra ujawniam się jestem mamą Magdy mam na imię Asia.Kasiu Magda zapomniała napisać, że w czasie biegunki przez 24 godziny nie wolno wogóle podawać jedzenia,ale pilnować aby piła.

Dodane przez nina595 dnia 23-01-2011 21:23
#44

Uwaga, uwaga! Proszę o docenienie tego, że moja mama wreszcie się odważyła, cokolwiek napisać. Nie wiedziała czy zacząć po chamsku czy kulturalnie, ale powiedziałam, że jak zacznie po chamsku od razu będzie widać, że rodzina. Przed napisaniem postu mnie ochrzaniła, że nie napisałam wszystkiego(za co przepraszam bo zapomniałam) i kazała mi to naprawić, a ja powiedziałam, żeby sama coś napisała i o dziwo się zgodziła. Ale ten trud z jakim dzielnie przyciskała kolejne klawisze klawiatury zasługuje na medal. Powiedziałam jej, że teraz skoro pierwszy post już poszedł dalej pójdzie z górki...

Dodane przez magdzipino dnia 23-01-2011 21:26
#45

Hi hi hi witamy bardzo serdecznie mamę Magdy, panią Asię, w razie czego liczymy na dobre porady:)

Dodane przez nina595 dnia 23-01-2011 21:28
#46

Aha no i zapomniałam napisać jakbym w najbliższym czasie nie odwiedzała forum to znaczy, że własna matka udusiła mnie za poprzedni post...

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 21:28
#47

Dziękuję wam wszystkim za rady... w takim razie robię małej głodówkę i będę próbowała zmuszać ją do picia...
Pani Asiu dziękuję za radę i super, że się pani odważyła :)

Dodane przez czarownisia dnia 23-01-2011 22:15
#48

Ehh ten mały uparciuch nie chce pić :( Przed chwila dawałam jej wodę z łyżeczki do pyszczka to trochę pochlipała, nie potrafi zrozumieć, że to dla jej dobra jak się napije, te nasze psinki.

Dodane przez sylvera dnia 24-01-2011 08:13
#49

Kasiu nawet jeżeli jej zacznie przechodzić idź do weta, może przyda się coś na wzmocnienie, biedactwo i koniecznie informuj nas o tym co się dzieje
Pani Asiu potwornie miło mi poznać mamę najmądrzejszej i najodważniejszej forumowiczki, może pani być dumna z córy, podziwiam jej wiedzę i determinację i jak napisał Łukasz przypomina mi mnie samą w jej wieku, upartą i pewną swych racji po cichu powiem pani że z wiekiem trochę się wyciszy ale mądra i oddana swoim ideałom będzie zawsze.

Edytowane przez sylvera dnia 24-01-2011 08:14

Dodane przez czarownisia dnia 24-01-2011 13:37
#50

Bella ma się coraz lepiej :), wet powiedziała, że to nic poważnego skoro mała bawi się i ogólnie jest ruchliwa, dała tylko coś na wzmocnienie, zaleciała podawanie węgielka dalej. Najgorzej mi utrzymać głodówkę małej, gdybyście słyszały jak jej w brzuszku burczało, ale to jeszcze tylko do wieczora, bo wieczorem Belcia dostanie trochę swojej papki.Trochę mi ulżyło.

Dodane przez nina595 dnia 24-01-2011 16:13
#51

Bardzo dobrze, że z Bellą jest wszystko ok.
Sylvera normalnie zacznę się czerwienić... Ale co do jednego mogę ci od raz powiedzieć, że się mylisz. Moja rodzina jest trochę (bardzo) pokręcona, u nas z wiekiem się pogarsza. U nas w rodzinie (zwłaszcza baby) „rozszczekują się na starość”, a z pokolenia na pokolenie coraz gorzej. Zapewniam was, że moja mama nie jest wcale taka spokojna, ludzie jak widzą ją w akcji uciekają. Sama kazała mi to napisać więc teraz nie ma prawa mieć pretensji, a po wczorajszym stwierdzeniu, że za gładko poszło powiedziała „a żyj sobie”...

Dodane przez sylvera dnia 24-01-2011 16:32
#52

Kasiu czekałam na te wiadomości, odetchnęłam aż firanki się poruszyły, super że wszystko dobrze, cieszę się razem z Tobą.
Magda ja też dosłownie pochodzę z rodziny bab i u nas baby żądzą, nawet moja teściowa z tym się pogodziła hihihi:D i robi co jej każę a na dokładkę lubię mieć rację, jeżeli czegoś nie wiem nie odzywam się dopóty dopóki się nie dowiem a wtedy mnie nie przegadasz, czuję że ty masz tak samo. Z wiekiem nauczyłam się że są ludzie którym kłonicą do łba nie nałożysz i z takimi nie warto rozmawiać, oni co najwyżej się kłócą a ja nie lubię się kłócić i ustępuję, szkoda nerwów ale swoje i tak wiem i nie bywa raczej żebym zmieniła zdanie.
Jestem tu naprawdę w doborowym towarzystwie i dlatego jest mi tu tak dobrze.

Edytowane przez sylvera dnia 24-01-2011 16:35

Dodane przez czarownisia dnia 24-01-2011 17:49
#53

Bella zjadła swoją porcyjkę "kleiku" teraz czekamy na efekty...

Dodane przez sylvera dnia 24-01-2011 17:51
#54

To my też czekamy.

Dodane przez czarownisia dnia 24-01-2011 22:33
#55

Jak na razie jest wszystko w porządku i Bella nie ma już biegunki :). Odetchnęłam. Teraz czekamy na pierwszą kupkę :P

Dodane przez magdzipino dnia 24-01-2011 22:36
#56

...czekamy...:)

Dodane przez czarownisia dnia 24-01-2011 23:43
#57

Wróciłam z Belcią ze spacerku, ona tak samo jak studenci prowadzi życie nocne :P Myślę, że kryzys zażegnany, co prawda zrobiła tylko sisi, ale przez cały dzień, poza porankiem nie miała żadnych rewolucji żołądkowych. Oby tylko tak dalej :). Wracam do nauki :(

Dodane przez sylvera dnia 25-01-2011 08:26
#58

No to Kasiu poczekasz na kupkę, moja po biegunce dwa dni nie robiła, śmiałam się że musi brzuszek napełnić a potem było normalnie.:D:D:D

Dodane przez Beti dnia 07-02-2011 09:06
#59

Właśnie moja Moly od dwóch dni boryka się z biegunką.Na szczśście mam was i dzięki temu mogłam szybko zaragować.Kupiłam węgiel dałam Molci ale niestety wczoraj jeszcze z niej leciało.Dopiero wieczorem zrobiła już lepszą kupkę.Najgorsze jest to że nie wiem za bardzo po czym ta biegunka.Mamy w domu remont Moly jest bardzo zdesperowana bo nie wie co się dzieje. Wszystko poprzestawiane i nie jest tak jak powinno.Czy to może być stres czy zjadła coś niedobrego?:(

Dodane przez sylvera dnia 07-02-2011 09:16
#60

Mogła coś zjeść, one lubią wtykać mordki nie tam gdzie trzeba, pilnuj żeby piła wodę.Ojej nie mogę pisać bo mi się Bafi ładuje na kolana. No już, może to i nawet stres, ugotuj jej marchewkę i pisz koniecznie czy już jest dobrze.

Dodane przez Beti dnia 07-02-2011 16:45
#61

Ryż z marchewką dostaje już od soboty chętnie je nie jest osowiała zachowuje się normalnie nawet uszy jej się trzęsą tak wsuwa ale dzisiaj nadal do południa parę razy popuściła.Dałam jej węgiel tylko czy ktoś mi może zdradzić ile tego węgla mam jej podać na dobę,bo ja daje jej raz dziennie a może powinna dostać ze 3 razy to wtedy by jej przeszło.Jak nie to jutro idziemy do weta.

Dodane przez sylvera dnia 07-02-2011 17:19
#62

Jeżeli przeciętny człowiek waży 60kg i może wziąć trzy tabletki dziennie to wypada 1 tabletka na 12kg dziennie, moly waży ok 5 kg to wychodzi ok 0,5 tabl. dziennie, myślę że 2x dziennie po 1/4 tabletki będzie ok. to nie trucizna. Sprawdź na ulotce ile dziennie można tego zjeść i tak se rozlicz.

Dodane przez Beti dnia 08-02-2011 10:11
#63

Dzisiaj dzień zaczęłyśmy bez biegunki apetyt Moly dopisuje połyka wszystko w całości ale dostaje sam ryż z marchewką,rano dołożyłam jej ugotowane jajeczko.Na razie nic się nie dzieje mam dzisiaj wolne więc będę czujna.Może w końcu opanujemy sytuację.na chorą to ona nie wygląda.:)

Dodane przez Beti dnia 08-02-2011 20:55
#64

No niestety skończyło się na wizycie u weta.Moly dostała 3 zastrzyki i antybiotyk leki ma brać przez 4 dni.Pani powiedziała że prawdopodobnie jest to zatrucie czyli musiała coś zjeść ale jeśli nie przejdzie jej po tych lekach musimy zrobić badania krwi.Oby jej przeszło bo strasznie znosi zastrzyki:(

Dodane przez sylvera dnia 09-02-2011 11:05
#65

Oj Beti współczuję, ja też mam kłopot z Bafi. Wczoraj byliśmy u weta z gardełkiem, było podejrzenie że coś jej utkwiło ale okazało się że to lekkie zapalenie, dostała Muccosolvan,Rutinoscorbin i na wzmocnienie Galomega-olej z ryb. W nocy strasznie wymiotowała a rano nie dała rady się podnieść, nie wiedziałam co robić, mąż w pracy, zadzwoniłam do bratanka męża i o 9 zawiózł mnie do weta. Bafi ogólnie zachowywała się normalnie, ciekawie wyglądała przez okno w samochodzie tylko stawiana na łapki padała jakby miała paraliż. Pani doktor stwierdziła że to nie podane leki tylko nadwyrężony kręgosłup albo mięśnie , dostała kroplówkę i po kilku minutach mogła już stać na łapkach i trochę chodzić, ma zakaz szaleństw z zabawkami, biegania, skakania, trzeba jej pomagać wstawać i w ogóle żadnego ADHD. Jutro na kontrol i zobaczymy co dalej. Ja mam grypę ale to nic, boję się o nią, nie wygląda to dobrze.

Dodane przez Beti dnia 09-02-2011 11:19
#66

O matko to nam się narobiło same chorubska masakra.Oby tylko Twojej Bafi przeszło jak najszybciej, może zaraziła się od Ciebie.Gdzie ona sobie ten kręgosłup mogła nadwyrężyć aż nieprawdopodobne.Biedna Bafi i biedna Sylwunia:( Życzę Wam szybkiego powrotu do zdrowia.Ja też się martwię bo moja Moly znowu dzisiaj rano zrobiła żółtą kupkę:(

Dodane przez magdzipino dnia 09-02-2011 11:26
#67

:o:o:o dziewczyny jestem w tym z wami, myślami, na pewno wszystko będzie dobrze, stosujcie się do zaleceń weta. Jak same wiecie nasze pieski maja ADHD i z nimi nie trudno o jakieś kontuzje, a Bafinka jest drobniutka i pewnie przy jakiejś ekstra zabawie się nadwyrężyła.
Beti pisałaś wcześniej ze robisz remont, może Moli skubnęła jaką tapetę, albo coś innego i teraz organizm szaleje i broni się, nasze pieski są skore do takich psotków:)

Piszcie oczywiście jak tam sytuacja się rozwija bo jestem myslami z wami.

Dodane przez sylvera dnia 09-02-2011 11:31
#68

Ojej Beti a dajesz jej ten węgiel? A co do kręgosłupa to chyba moja wina, nie mogłam się oprzeć i kupiłam jej teką wielką biedronę, prawie taką jak ona sama, to pluszak więc nie jest ciężki i ona wczoraj szalała z tą biedroną parę godzin a potem u weta trzeba było ją trzymać bo nie chciała pokazać gardła no i te nocne wymioty a i wcześniej pewnie nie raz coś sobie nadwyrężyła, one są przecież szalone, no nic właśnie się obudziła będę ją karmić.

Dodane przez magdzipino dnia 09-02-2011 11:45
#69

Oj tak nasze pieski maja niespożyta energie, ciągle głowa pomysłów na wariacje i figle.
Sylwia nie ma co się obwiniać, ty chciałaś dla Bafi jak najlepiej, chciałaś jej sprawić piękny prezent w postaci pluszaczka, a ze nasze pieski maja niespożyta energie i pewnie niemiłosiernie Bafi okazywała biedroneczce miłość, to troszkę przeholowała. Na pewno wszystko będzie dobrze.:)

Dodane przez Beti dnia 09-02-2011 12:32
#70

O tym żeby coś złapała u nas w domu to raczej nie ma takiej opcji.Najszybciej wieczorem jak z nią wychodzimy jest ciemno i nic nie widać a ludzie z bloków wyrzucają różne rzeczy masakra ostatnio widziałam wielką kość schabową pod balkonem,jakieś flaki, kości, chleb i tysiące ochłapów.Dla mnie to jest coś strasznego czy ludzie nie mają w domu kosza na śmieci?W ten sposób nie jesteś wstanie wszystko wyłapać tym bardziej że jest ciemno.
Remont jest tylko w jednym pokoju i Moly nie jest tam wpuszczana.Ogólnie samopoczucie jej jest super,na brak apetytu nie narzeka je za dziesięciu,ale samą marchewkę gotowaną,kurczaczka i ryż nic więcej.Zobaczymy może w końcu jej przejdzie po tych lekach.
Jedna mała przyjemność z biedronką i tyle strachu.Oj ta Bafi musiała się nieźle gimnastykować:o

Dodane przez Beti dnia 09-02-2011 12:35
#71

Już jej nie daję tego węgla bo nic wet nie mówiła żeby dalej dawać.Myślisz,żę powinnam???? On jej na jakiś czas zatrzymywał ale jak przestał działać to na nowo leciało.

Dodane przez maja-szczecin dnia 09-02-2011 13:26
#72

Beti nie wiem czy ty zdajesz sobie sprawę że twoja mieszanka rasowa może mieć żołądek budożka francuskiego a te pieski mają bardzo często problemy z żołądkiem trzeba im wprowadzać specjalną dietę poczytaj trochę na internecie o tej rasie.

Jeżeli pies jest ruchliwy to znaczy że nie jest z nim tak źle,ja swoje przygładziłam jak miała zatrucie pokarmowe ,piła samą wodę z odrobiną soli i trzeba często z psem wychodzić na dwór a jak je przeszło to dałam jej trochę chrupek!
Wszystko wróciło do normy.

Dodane przez sylvera dnia 09-02-2011 19:54
#73

Od weta dowiedziałam się że w tym roku jest bardzo dużo infekcji szczególnie po ostatnich roztopach, zrobiło się ciepło i budzą się różne świństwa, ma całą masę zatruć, ludzie taż chorują.
Bafi już zaczyna szaleć, na razie jest dobrze, kroplówka i leki pomogły, zobaczymy jutro, strasznie ciężko ją utrzymać ale teraz jest mąż to mam trochę luzu.

Dodane przez Beti dnia 10-02-2011 08:15
#74

No chyba opanowałyśmy w końcu to chorubsko :D Moly zaczyna wracać do żywotności kupki są normalne.Myślę,że to było zwykłe zatrucie.Trzeba na tą psotnicę bardzo uważać.Czytałam o tym fikusie i tak sobie skojarzyłam że któregoś dnia znalazłam na dywanie liścia pogryzionego właśnie z fikusa więc nie wiem czy to nie miało wpływu na jej problemy żołądkowe.Na szczęście nie był zjedzony tylko pogruziony.Miałam świetną okazję,żeby go w końcu wyrzucić i tak go nie lubiłam:(:(

Dodane przez Beti dnia 10-02-2011 08:22
#75

To dobrze że Bafi już lepiej sytacja opanowana :D:D

Edytowane przez Beti dnia 10-02-2011 08:23

Dodane przez sylvera dnia 10-02-2011 08:59
#76

Zobaczymy co dzisiaj powie pani wet, ale chyba coś jest nie tak bo nie może się podrapać może z czasem jej przejdzie. Ogólnie nic jej nie jest, kupki robi normalne, je tyle co zawsze i jak zawsze chce szaleć, trzeba ją pilnować jak oka w głowie więc to rzeczywiście nie zatrucie tylko jakiś uraz, tylko jaki?

Dodane przez Beti dnia 11-02-2011 12:09
#77

Czy z Bafi jest już dobrze co powiedziała pani wet?

Dodane przez sylvera dnia 11-02-2011 14:15
#78

Z Bafi jest na razie dobrze, wet kazała obserwować, wychodzi na to że miała skurcz, ze mną jest trochę gorzej, mam gorączkę i ledwie widzę na oczy, dlatego trochę rzadziej zaglądam na forum ale jak by coś się działo, napiszę.

Dodane przez Mona dnia 19-02-2011 21:13
#79

Po węglu się jej nic nie stanie

Dodane przez magdzipino dnia 02-05-2011 20:51
#80

och jaki ciężki i straszny był dla nas ten weekend, jak nie urok to sraczka, tak mawiają. Mojego Pina właśnie ta "sraczka złapała. Wszystko zaczęło się w sobotę w godzinach popołudniowych. Był spacerek jak zawsze, po jakiejś godzinie, Pino znajomo liże mnie po rękach (tak okazuje jak chce iść na spacerowy wychodek, oczywiście ubrałam się i wyszłam. I sie zaczęło biegunka nie z tej ziemi, pierwszy raz taka miał. Daliśmy mu węgielek po którym ostatnio przeszło i był spokój, a tym razem nie. węgielek nie pomógł, wieczorem poszliśmy na ostatni spacerek i kupki nie było,noc przespał, bez ekscesów myśleliśmy, że przeszło, ale w niedziele zaczęło się od nowa. Jedzonko odstawiliśmy wiec po czym to wszystko. Mój Pino się strasznie męczył. Zastanawiało mnie to, ze apetyt był, bo jak bym mu nasypała karmę pełna michę to by zjadł, to samo z animondą, wodę pił, na harce ochote miał jak zawsze, a takie numerki z brzuszkiem. spacerki były częste i za każdym razem była rzadka kupka(wręcz wodnista), w myślach przeklinałam ta niedziele, bo chciałam by się skończyła bo chciałam lecieć do weterynarza, chociaż nie byłam pewno czy też dziś przyjmuje, bo jak wiadomo święto 1-3 maja. ale zadzwoniłam rano i na szczęście ku mojej uciesze, weterynarz nas przyjął. Od razu został przeprowadzony ze mną wywiad, co pies je czy nie zmieniana była karma, gdzie chadzamy na spacerki (czy są tam rowy jakieś strumyki, z których mógł się napić wody), albo z jakiejś kałuży:o, jak chadzamy na pole to puszczamy go bez smyczy, ale nie ma rowów i strumyków, ale powiedziałam wetowi ze pies bardzo często trawę liże, może w tym jest coś, teraz są cieczki i Pino szaleje, nie dajemy mu tego robić, ale zawsze coś ram liźnie.
Od razu dostał jakiś płyn do ust, jakich bardzo smaczny bo Pino przez cały pobyt oblizywał się jak szalony, potem doktor mu gruczoły bo okazało się , że są zatkane, dostał jeszcze 2 zastrzyki (olaboga jakie piski), a ja instrukcje jak dalej postępować (druga część płynu podać jeszcze jutro i do tego pół tabletki, a druga polówkę tabletki pojutrze)i będę się do tego stosować. Pinius na razie jest na diecie ryżowej, ale widać poprawę, kupka się już dziś nie pojawiła. Weterynarz powiedział, jak by do jutra nie było zmian to mam dzwonić nie krepować się, że 3 maja i święto. Jak dobrze, ze on ma lecznice na jednym podwórku ze swoim domem. ;););). Ale bardziej się cieszę, że mój Pino dochodzi do siebie. A co mnie też cieszy dostałam dziś paragon u weterynarza, za wizytę (59zł). bo od wczoraj muszą mieć kasy fiskalne:)

Dodane przez sylvera dnia 02-05-2011 21:51
#81

Biedna Magda i biedny Pino, jakie te nasze pociechy delikatne, wystarczy byle co i zaraz kłopoty. Trzymam kciuki za Pina, mam nadzieję że już wszystko będzie dobrze.:P

Dodane przez edzia1111 dnia 02-05-2011 22:58
#82

no to dla was te 2 weekendy pod rząd były straszne:o,kochana współczuję tobie i Piniowi,jak nie urok to sraczka-jak nie kleszcze to biegunka :|niech wraca szybko do zdrówka;)

Dodane przez magdzipino dnia 03-05-2011 19:51
#83

dobre wieści Pino po zastrzykach szybciutko wrócił do zdrówka, już wczoraj więcej kupka się nie pojawiła, hasał jak oparzony, a dziś już kupka wyszła zwarta, cieszy mnie to bardzo. Ale dałam mu resztę zawiesiny w pyszczek, która dał mi wet (oblizywał sie strasznie) i pół tabletki tak jak kazał. Jutro drugie pół i koniec:). Mimo tego iz sraczka ustąpiła skarbek mój dietkę jeszcze ma:), ale ku mojej uciesze obyło się bez dzisiejszego dzwonienia do weta hura hura:)

Dodane przez mexxik dnia 03-05-2011 20:15
#84

no to super że już wszystko dobrze :Dale tak dokładnie to w końcu co mu było to przez tą trawę?

Dodane przez edzia1111 dnia 03-05-2011 22:31
#85

super cieszy nas bardzo że z Piniem jest już ok:P

Dodane przez byly_uzytkownik5 dnia 03-05-2011 22:48
#86

Madzia cieszymy się razem z Tobą :)

Dodane przez magdzipino dnia 05-05-2011 22:20
#87

mexxik wet wykluczył ta biegunkę, z powodów trawy, poinformował mnie, ze jeżeli było by z tray to by bardziej zwracał,a nie miebunka była. z racji tego iz nie było zmian zywieniowych w codziennej diecie Pina (wciąż ta sama RC, puszeczki animondy i sama dla niego gotuje), wiec najprawdopodobniej była to woda z jakiejś kałuży, bądź z jakiegoś strumyczka na polu, choc nie przypominam sobie takiej sytuacji, by pił gdzieś indziej wodę jak w domu. ale te nasze pieski są tak sprytne i szybkie, wiec niczego nie można być pewnym na 100%. Ważne, że zastrzyki, zawiesina doustna i tabletka pomogły i Pino zdrów, jak ryba. Na dniach dostanie tableteczke na odrobaczanie, bo czas już go zaszczepić:)

Dodane przez shihtzaki dnia 06-05-2011 12:33
#88

Ojej no chwilka nieuwagi i już kłopoty :| Ale dobrze że już Ok ;-)